Temat: Ukraina- opinie
Prosze o wasze opinie o wyjezdzie... co wam sie podobało a co nie
Forum Turystyczne, Forum Travel Student, opinie z wyjazdów
Forum turystyczne oraz forum uczestników wyjazdów z Travel Student, opinie z wyjazdów
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Prosze o wasze opinie o wyjezdzie... co wam sie podobało a co nie
Nie podobała się forma wycieczek "objazdówki autokarowe". Masakra - potwornie się umęczyliśmy. Z kolei we Lwowie zobaczyć cmentarz i teatr to żenujące...
co rozumiesz pod haslem "objazdowki"?
Tzn ze caly czas siedzieliscie w autokarze i nie wychodziliscie z niego wogole... czy nie pasowalo Ci ze autokrem trzeba bylo wszedzie dojezdzac i ze miejsca do zwiedzania nie byly pieszo od hotelu???
witam
mi sie podobało. papu niezgorsze, (pierwszy raz w życiu jadłam kawior)
. objazdówka to troche była ale jak obejrzeć lwów i okolice w 4 dni, uczestniczyć w imprezach i nie być troche zmęczonym.
wielkie dzieki dla organizatorów i dla wszystkich za świetną zabawę.
pozdrawiam zosia
W sumie, to zgadzam się az Zosią, trudno w 4 dni obskoczyć wszystkie miasta, biorąc też pod uwagę naszą dużą grupę. Jedzonko całkiem dobre, holel, imprezy też na plus, fajne towarzystwo i niepowtarzalny pan Tadeusz. Bilans wyjazdu jak najbardziej dodatni.
oprocz Pana Tadeusza urzekła mnie rownież pani Halina;) jedzenie bylo przednie a teraz szara polska rzeczywistosc i czas wracać do warzyw na patelnie;p
Mi sie bardzo NIE podobała organizacja. Nigdy nic nie bylo wiadomo, i ciezko bylo sie cokolwiek dowiedziec, a plany potrafily sie zmienic z godziny na godzine ( w stylu jutro zwiedzamy Dorohobycz. a godzine potem, jutro zwiedzamy prawdopodobnie skaly Dobosza...)
We Lwowie czas lepiej mozna bylo zaplanowac, i zamiast wracac na 19 na kolacje wrocic o polnocy, zeby oprocz cmentarza i opery jeszcze cos zobaczyc... (a wogole nie wiem skad powstal w pewnym momencie pomysl zeby o Lwow zahaczyc wracajac... na szczescie obalony)
Ogolnie wyjazd podobalmi sie, dobre jedzenie, hotel, sympatyczne towarzystwo, pani Halinka ktora wkladala sporo pasji w swoje opowiesci
Warto bylo zobaczyc Ukraine
Pozdr!
J.
Hm, albo mielismy wyjatkowego pecha albo po prostu, delikatnie mowiac, nie wszytsko bylo, hm, zapiete na ostatni guzik.
Zaczelo sie od poteznej obsuwy z autokarem, który przyjechal okolo godziny pozniej niz bylo w planach. Przez ten czas nikt nas o niczym nie informowal, samemu trzeba sie bylo dopytywac co sie wlasciwie dzieje i ile obsuwa jeszcze potrwa. Brakowalo tez jakiegos znaku identyfikujacego wycieczke (tak trudno o kartke z napisem "Truskawiec 2008" ?), sam musialem pytac ludzi czy tez czekaja na wypad do Truskawca, dokladnie to samo przy wsiadaniu do autokaru, a o tym, ze na 100 % jestem we wlasciwym busie dowiedzialem sie dopiero w autokarze, keidy wyczytano moje nazwisko.
Kolejna wpadka to sprawa na granicy, kiedy to Radek tak prostu, bez slowa wyjasnienia (!!!) rozdal nam wszystkim karteczki otrzymane od przeuprzejmej Jej Ekscelencji "Eta granica, nie riestaran" Pani Ukrainskiej Starzniczki Granicznej, nie wspominajac chociazby slowem jak je nalezy wypelnic, w efekcie czego glowilismy sie nad tym dobre 20 minut, co potem przelozylo sie na w sumie 2 godzinne opoznienie na granicy.
Oferta gastronomiczna w hotelu byla raczej srednia, rozgotowane kaszo i makaronopodobne papki nie wzbudziy mojego entuzjazmu, podobnie jak widok trzech plasterkow kielbasy obok dwoch plastrow ogorka na sniadanie. Niemniej pokoje hotelowe czysciutkie i odnowione, bez zarzutow, no moze poza nie zawsze dzialajacym prysznicem.
Kompletna wpadka to wycieczka do Lwowa. Kiedy dowiedzielismy sie ze na zjedzenie czegos we Lwowie mamy tylko godzine (!!!) czem predzej ruszylismy razem z moją drugą polowa szukac czegos odpowiedniego, bo ani pizzeria ani macdonald nie wzbudzaly jakos naszego entuzjazmu. W efekcie najpierw gnalismy na wariata przez Lwow w poszukiwaniu knajpy, potem popedzalismy kucharza coby sie pospieszyl z przygotowaniem poislku, a na koniec pędzilismy jak kot z pecherzem na umowione miejsce spotkania z reszta grupy, tylko po to, zeby sie dowiedziec, ze... jednak wczesniejsze ustalenia ulegly juz zmianie i na Lwow mamy juz nie godzine, ale cale dwie godziny. Super. Ale najlepsze mialo dopiero nastapic, bo okazalo sie ze potezna grupka (dodam, ze byla to grupka z przewodnikiem) spoznila sie w najlepsze o dobra godzine, nie robiac sobie nic z tego, ze na czekanie na nich marnujemy czas, ktory tez przeciez moglismy poswiecic na zwiedzanie Lwowa, a nie na stanie jak kolki pod gmachem opery.
Mimo wszystko, z plusow wyjazdu na pewno trzeba wspomniec o ogólnie fajnej atmosfera, przyjemnych alkoholowych impreskach, taniej ukrainskiej wódce, przesympatycznej pani Halince i wspanialych skałkach Dobosza.
No a sam Truskawiec, hm, niestety - jest to jednak dziura jakich malo. Miasto zaniedbane, zapuszczone i przez to zwyczajnie nieladne. Patrząc na niektore z sanatariow zastanawialem sie nie tyle nad tym jakież rozrywki czekają wewnątrz na kuracjuszy, co raczej nad tym, jakich to chorob mozna sie w nich nabawic.
autokar byl zamowiony na 20:15, ale stał w korkach przed Warszawa i dlatego sie spoznil, wiec tego nie przeskoczy nikt niestety...
Co do informacji o powodzie spoznienia to odrazu dowiedzieliscie sie w autokarze dlaczego tak sie stalo... za co was odrazu przeprosilem. Poza tym caly wieczor lalo ostro wiec nie wiem gdzie stales, bo wszyscy stali przy filarch na wprost autokarów i wiekszosc slyszala dlaczego autokaru nie ma.
Co do listy to przy wjesciu do autokaru musiales sie dowiedziec gdzie jedzie autokar, bo musialbys niezle ryzykowac pakujac bagaz do luku i w autokarze dopiero upewnic sie czy to napewno ten autokar.
Co do jedzenia to rzecz gustu, ja bylem rok temu i mialem te same menu i bardzo mi smakowalo, zreszat nikt z zeszlorocznej majowki na Ukrainie nie narzekal (wrecz ludzie byli zaskoczeni standartem)
Nie wiem czy wiesz czego mozna sie generalnie spodziewac po Ukrainie, ale ja bylem tam juz kilka razy i wierz mi ze warunki zywieniowe i noclegowe czasami nie przypominaja "dla ludzi"
Generalnie trzeba pamietac ze wyjazd byl zaplanowany na 4 dni przez ktore nie da sie wszytskiego zobaczyc i wszytsko obejrzec.
Kiedys mi powiedzial pewnien Ukrainiec, ze zeby zwiedzic dobrze Lwow to trzeba przyjechac tam na 5-7 dni, wiec nie da sie w ciagu jednego dnia zobaczyc wszytsko zjesc spokojnie obiad itp, zwlaszcza ze termin weekendu majowego wiaze sie z korkami oraz zwiekszonym ruchem ludzi w takich miejscach jak Lwow.
Wypowiedz Twoja
"Patrząc na niektore z sanatariow zastanawialem sie nie tyle nad tym jakież rozrywki czekają wewnątrz na kuracjuszy, co raczej nad tym, jakich to chorob mozna sie w nich nabawic."
pokazuje ze chyba pomyliles kraje oczekujac super miasta ze wszytskimi atrakcjami, nowoczesnymi budynkami itp
To jest wlasnie Ukraina i jej styl. Powiem wiecej... Truskawiec jest miastem ktore wyglada niezle jak na ukraine generalnie, wiec nie wiem co bys powiedzial jakby pojechal do naprawde zapuszczonego miasta... gdzie np w sklepach liczy sie na liczydlach, a Pani w barze codziennie podaje inne ceny frytek, budynki sie sypia, pomimo ze byly budowane kilka lat wczesniej, a jedzenie tonie w tluszczu, ktorego nikt nie zmienial od wielu miesiecy, w pokojach dwu-osobowych sa pojdyncze lozka, a w 4,5-ach loza malzenskie (to sa wspomnienia z majowki na Ukrainie sprzed 2 lat gdzie mieszkalismy w Jaremczy u prywatnego gospodarza- TAM TO DOPIERO BYLA UKRAINA
Poza tym drogi kolego na przyszlosc prosze sie zastanowic czy warto sie wybrac na wyjazd studencki, bo chyba Twoje oczekiwania sie troche minely z idea wyjazdow studenckich i porownujeszgo z wyjazdami z biur turystycznych... a my jestemy organizacja studencka
Wiec twoja wypowiedz sklania mnie coraz bardziej do ograniczenia wieku uczestnikow ![]()
Ojciec Organizator napisał(a):
>Co do informacji o powodzie spoznienia to odrazu dowiedzieliscie sie w autokarze dlaczego tak sie stalo... za co was odrazu przeprosilem.
A nie sądzisz, ze taka informacja należała sie nam jednak ciut wczesniej ?
>Poza tym caly wieczor lalo ostro wiec nie wiem gdzie stales, bo wszyscy stali przy filarch na wprost autokarów i wiekszosc slyszala dlaczego autokaru nie ma.
Większość - a nie wypadaloby jednak zadbac, aby poinforowani zostali wszyscy ?
>Co do listy to przy wjesciu do autokaru musiales sie dowiedziec gdzie jedzie autokar, bo musialbys niezle ryzykowac pakujac bagaz do luku i w autokarze dopiero upewnic sie czy to napewno ten autokar.
Owszem, dowiedzialem sie, ale od wspólpasazerow. Bynajmniej nie od organizatorow.
>Co do jedzenia to rzecz gustu, ja bylem rok temu i mialem te same menu i bardzo mi smakowalo, zreszat nikt z zeszlorocznej majowki na Ukrainie nie narzekal (wrecz ludzie byli zaskoczeni standartem)
Tu akurat nie widze w sumie wielkiego problemu i zgadzam sie, ze rzecz gustu. Ja kierujac sie swoim gustem po prostu w pewnym momencie zaprzestalem uczeszczania na posilki.
>Wypowiedz Twoja
>
>"Patrząc na niektore z sanatariow zastanawialem sie nie tyle nad tym jakież rozrywki czekają wewnątrz na kuracjuszy, co raczej nad tym, jakich to chorob mozna sie w nich nabawic."
>
>pokazuje ze chyba pomyliles kraje oczekujac super miasta ze wszytskimi atrakcjami, nowoczesnymi budynkami itp
A w ktorym to dokladnie miejscu napisalem o tych nowoczesnych budynkach, co to ich mi tak straszliwie w Truskawcu brakowalo ? Po prostu pozwoililem sobie na wyrazenie niezbyt pochlebnej opinii o walorach estetycznych Truskawca
Za ktore to walory - zeby byla jasnosc - w zyciu nie przyszloby mi do glowy winic organizatorow. Mam natomiast pretensje do pewnych innych wpadek organizacyjnych, do ktorych to zreszta w ogole nie ustosunkowujesz sie, kolego w swoim poscie.
>Poza tym drogi kolego na przyszlosc prosze sie zastanowic czy warto sie wybrac na wyjazd studencki, bo chyba Twoje oczekiwania sie troche minely z idea wyjazdow studenckich i porownujeszgo z wyjazdami z biur turystycznych... a my jestemy organizacja studencka
Oczekiwalem np. organizatora potrafiacego udzielic nieco bardziej treściwej od standardowego "nie wiem" odpowiedzi na zadawane mu pytania. No ale tak, prawda, do tego trzeba byc biurem turystycznym.
>Wiec twoja wypowiedz sklania mnie coraz bardziej do ograniczenia wieku uczestnikow
Kapitalne
nie podoba Ci sie nasz brak profesjonalizmu = dziad jestes i tyle.
Mam zreszta dziwne wrazenie, ze forum ma służyć nie tyle wymianie opinii o wyjezdzie, co umacnianiu oganizatorow w ich doskonalym samopoczuciu. Więc ok, nie bede juz wam koledzy psul zabawy.
Hotel - naprawde przyzwoity - szczególnie warunki w pokojach,
Żarcie-głodny nie chodziłem,
Wycieczki - skałki-bardzo przyjemnie, Lwów-sympatico (niektorzy narzekaja, mi sie podobalo-może dlatego ze sie odlaczylem od grupy na poczatku i troche sobie pochodzilem z chlopakami i poogladale miasteczko, trudno tez faktycznie oczekiwac zeby obczaic lwów w 1 dzien bo to niemozliwe),
Autokar - bardzo dobry, podroz mecząca, ale taki lajf, ogolnie spory pozytyw.
Pan Tadeusz i Pani Halina - bajka,
Jedyny uszczerbek - chłopiec ktory zwal sie kierownikiem wycieczki chyba troche minal sie z powolaniem. Jesli kierownikowi sie wydaje ze wycieczka jest dla niego a nie on dla wyciczki to coś tu nie gra. Zakres jego przydatnosci zaczynal i konczyl sie na przeliczeniu uczestnikow wycieczki w autokarze.
- KOMPLETNIE ZDEZORGANIZOWANY,
- nie potrafiący udzielić jakiejkolwiek infromacji odnośnie planu wycieczki (co uniemozliwialo podejmowanie decyzji czy brac udzial w poszczególnych jej częściach czy robić cos na włsną rękę),
- nieogarnięty
-ponadto odnoszący się do ludzi w sposób -lekko mówiąc-nieodpowiedni. Przykładów konkretnych sytuacji moglbym podać sporo.
Jestem przekonany, że moją opinię pewnie moglaby potwierdzic niejedna osoba spośród uczestników.
Ogólnie nie jestem zbyt wymagający, poza tym byłem juz na Ukrainie kilka razy i wiedzialem jakich czego sie spodziewac, a te ktore zastalem i tak bardzo pozytywnie mnie zaskoczyly. Nigdy wczesniej natomiast nie bylem na wyjezdzie prowadzonym przez takiego palanta.
>A nie sądzisz, ze taka informacja należała sie nam jednak ciut wczesniej ?
OWSZEM ALE POD KONGRESOWA BYLY JESZCZE JAKIES 3 INNE WYCIECZKI (BUDAPESZT, WLOCHY I COS JESZCZE) Z INNYCH BIUR WIEC CIEZKO ZGADYWAC KTO JEDZIE NA UKRIANE... WIEC STARALEM SIE JAK MOGLEM WAS POWIADOMIC
>>Większość - a nie wypadaloby jednak zadbac, aby poinforowani zostali wszyscy ?
POWYZEJ ODP
>Owszem, dowiedzialem sie, ale od wspólpasazerow. Bynajmniej nie od organizatorow.
POWYZEJ ODP
>A w ktorym to dokladnie miejscu napisalem o tych nowoczesnych budynkach, co to ich mi tak straszliwie w Truskawcu brakowalo ? Po prostu pozwoililem sobie na wyrazenie niezbyt pochlebnej opinii o walorach estetycznych Truskawca
Za ktore to walory - zeby byla jasnosc - w zyciu nie przyszloby mi do glowy winic organizatorow. Mam natomiast pretensje do pewnych innych wpadek organizacyjnych, do ktorych to zreszta w ogole nie ustosunkowujesz sie, kolego w swoim poscie.
NAPISALEM DLACZEGO SPOZNIL SIE AUTOKAR
CO DO PLANU WYJAZDU TO BYL ON TAK DOGRANY ABY ZOBACZYC WSZYTSKO CO BYLO W OPISIE WYJAZDU, CO DO JEJ REALIZACJI NA MIEJSCU TO NIE DO KONCA MIALEM WPLYW BO MNIE NA MIEJSCU NIE BYLO...
>Oczekiwalem np. organizatora potrafiacego udzielic nieco bardziej treściwej od standardowego "nie wiem" odpowiedzi na zadawane mu pytania. No ale tak, prawda, do tego trzeba byc biurem turystycznym.
NIE TRZEBA BYC BIUREM, ALE WYJAZDY STUDENCKIE MAJA TO DO SIEBIE ZE ROBIA JE LUDZIE, KTORZY SIE UCZA DOPIERO TO ROBIC I NIE SA JESZCZE TAK DOSWIADCZENI JAK PRACOWNICY BIURA, WIEC NIESTETY ALE COS KOSZTEM CZEGOS...
W BIURZE ZA TAKA MAJOWKE PLACISZ OKOLO 700 ZŁ, A W ORGANIZACJI 435ZŁ... ROZNICA JEST CHYBA ZNACZNA PRAWDA
>Kapitalne
nie podoba Ci sie nasz brak profesjonalizmu = dziad jestes i tyle.
>Mam zreszta dziwne wrazenie, ze forum ma służyć nie tyle wymianie opinii o wyjezdzie, co umacnianiu oganizatorow w ich doskonalym samopoczuciu. Więc ok, nie bede juz wam koledzy psul zabawy.
FORUM SLUZY WYRAZANIU OPINI, TYCH DOBRYCH JAK I TYCH ZLYCH...
CO DO PROFESJONALIZMU TO MOZE ZERKNIJ TU
http://turystykastudencka.pl/forum/t,92,Tatry_-_opinia_po_wyjezdzie.html
ORAZ NA ARCHIWALNE WYJAZDY... WOWCZAS BEDZIE MOGL STWIERDZIC CZY SA PROFESJONALNE CZY NIE...
MOIM ZDANIEM PELNEGO PROFESJONALIZMU MOZESZ SZUKAC W BIURACH TURYSTYCZNYCH NA WYCIECZKACH DWA RAZY DROZSZYCH
NIE JEST TO USPRAWIEDLIWANIE BLEDOW POPELNIONYCH PRZEZ RADKA, BO Z WASZYCH OPINI WYNIKA ZE BYLO ICH TROCHE... ZA KTORE MOGE WAS TYLKO PRZEPROSIC.
A CO DO WIEKU TO NIKT CIE DZIADEM NIE NAZYWA, ACZKOLWIEK POTWIERDZA SIE JUZ KOLEJNY RAZ REGULA ZE JEDNAK WIEK MA ZNACZENIE (ROK TEMU W TRUSKAWCU NA MAJOWCE MIALEM 4 OSOBY PO 32-35 LAT I NAWET TE WARUNKI, W KTORYCH MIESZKALISCIE, A UWAZAM ZE SA BARDZO DOBRE, CO WIDAC PO OPINIACH, IM PRZESZKADZALY, NIE WSPOMINAJAC JUZ O CALYM WYJEZDZIE...)
NIE MIEJ JEDANK DZIEKUJE CI ZA KRYTYKE
niestety organizacja Radzia była masakryczna
Natomiast Ojciec Organizator nie powinien się tak denerwować i krzyczeć w swych wypowiedziach, ponieważ są to nasze odczucia. Moim zdaniem powinieneś to przyjąć z godnością a nie oburzeniem.
Ojciec Organizator napisał(a):
>OWSZEM ALE POD KONGRESOWA BYLY JESZCZE JAKIES 3 INNE WYCIECZKI (BUDAPESZT, WLOCHY I COS JESZCZE) Z INNYCH BIUR WIEC CIEZKO ZGADYWAC KTO JEDZIE NA UKRIANE...
Nikt nie oczekuje od was zgadywania. Zresztą az strach pomyslec co by bylo, gdybyście uczestników wycieczki identyfikowali własnie taką metodą
Natomiast w zupełności wystarczyłaby np. dobrze widoczna karteczka z napisem "Truskawiec".
> CO DO JEJ REALIZACJI NA MIEJSCU TO NIE DO KONCA MIALEM WPLYW BO MNIE NA MIEJSCU NIE BYLO...
Toteż i nie do końca akurat Ty jesteś adresatem zgłaszanych przeze mnie zastrzeżeń.
>CO DO PROFESJONALIZMU TO MOZE ZERKNIJ TU
>http://turystykastudencka.pl/forum/t,92,Tatry_-_opinia_po_wyjezdzie.html
>ORAZ NA ARCHIWALNE WYJAZDY... WOWCZAS BEDZIE MOGL STWIERDZIC CZY SA PROFESJONALNE CZY NIE...
Nie bylem na wycieczce w Tatrach więc nie wiem jak było, z wypowiedzi ludzi wynika, ze udało się dosłownie wszystko i ze nie bylo zadnych problemów. No i super, mogę im tylko pozazdrościć fajnej i dobrze zorganizowanej zabawy.
Niemniej bylem w Truskawcu, i niestety o naszej wycieczce nie mogę wypowiadac sie rownie entuzajstycznie.
>MOIM ZDANIEM PELNEGO PROFESJONALIZMU MOZESZ SZUKAC W BIURACH TURYSTYCZNYCH NA WYCIECZKACH DWA RAZY DROZSZYCH
Ależ ja mówię o błędach nie majacych zupełnie związku z ceną wyjazdu. Przecież nie chodzi o hotel czy standard autokaru (przeciez tu nie mam żadnych zastrzeżeń !!), tylko o pewne proste, ale bardzo dokuczliwe niedociagnięciai, których przy odrobine lepszej organizacji spokojnie mozna było uniknąć.
>NIE JEST TO USPRAWIEDLIWANIE BLEDOW POPELNIONYCH PRZEZ RADKA, BO Z WASZYCH OPINI WYNIKA ZE BYLO ICH TROCHE... ZA KTORE MOGE WAS TYLKO PRZEPROSIC.
no i spoko
dzięks i big szacun za te słowa
>A CO DO WIEKU TO NIKT CIE DZIADEM NIE NAZYWA, ACZKOLWIEK POTWIERDZA SIE JUZ KOLEJNY RAZ REGULA ZE JEDNAK WIEK MA ZNACZENIE (ROK TEMU W TRUSKAWCU NA MAJOWCE MIALEM 4 OSOBY PO 32-35 LAT I NAWET TE WARUNKI, W KTORYCH MIESZKALISCIE, A UWAZAM ZE SA BARDZO DOBRE, CO WIDAC PO OPINIACH, IM PRZESZKADZALY, NIE WSPOMINAJAC JUZ O CALYM WYJEZDZIE...)
Hehe, no tak, klient przed 30stką jest mniej awanturujacy się
I jak juz wspominalem - mnie akurat warunki hotelowe w pełni usatysfakcjonowały
>NIE MIEJ JEDANK DZIEKUJE CI ZA KRYTYKE
Spoko
rowniez dzieki za rzeczowe wyjasnienia.
To i ja się wypowiem.
Wyjazd mi się w sumie podobał. Ukraina fajna jest:) Mój pierwszy wyjazd na Wschód:) Szkoda tylko, że pogoda nie dopisała no ale zdarza się. Towarzystwo też bardzo fajne:)
A jeśli chodzi o kwestie organizacyjne to co do noclegu i wyżywienia nie mam zastrzeżeń. Ba, nawet było lepiej niż się spodziewałam;) Warunki w hotelu były świetne. Od łazienki, przez wyposażenie pokoju po czystość. Bomba:) Telewizor z ukraińską telewizją był miłym dodatkiem:) Autokar był jaki był, na taki krótki przejazd w miarę ok. Panowie kierowcy też bardzo mili.
Przewodniczka trochę nas olewała, ale za to w autokarze nie pozwalała zasnąć:p
W sumie do tej pory nie wiem jaką funkcję pełnił pan Tadeusz, nie mniej był bardzo miły;)
Jednak co do instytucji "orgtanizatora" nie mogę się już tak pozytywnie wypowiedzieć. Porażka. Radek może i fajny chłopak, ale szkoda, że pojechał się tam zabawić...Rozumiem, że wyjazd krótki i nie da się wszystkiego na raz zwiedzić, wszystkim dogodzić itp., ale większość kwestii, które działały mi i innym uczestnikom na nerwy wiązały się z tym, że komuś się nie chciało wysilić. Decyzje podejmowano i zmieniano czasem z godziny na godzinę, o zmianach planów można było się dowiedzieć jak się przez przypadek stało w okolicy osób je wypowiadających, a jak nie to "mój problem". Odpowiedź "nie wiem" przy każdej możliwej okazji i spory chaos wprowadzały mnie czasem w stan osłupienia. Rozumiem, że wyjazd studencki, ale bez przesady to są drobiazgi, które można było przy odrobinie dobrej woli i wysiłku ogarnąć i każdy byłby zadowolony.
Ale i tak nie żałuję, że pojechałam:)
icicle napisał(a):
>niestety organizacja Radzia była masakryczna
>
>Natomiast Ojciec Organizator nie powinien się tak denerwować i krzyczeć w swych wypowiedziach, ponieważ są to nasze odczucia. Moim zdaniem powinieneś to przyjąć z godnością a nie oburzeniem.
SPOKO ALE JA SIE NIE DENERWUJE
ZOBACZ ILE W MOICH POWYZSZYCH WYPOWIEDZIACH BUZIEK -->
A TO WSKAZUJE NA DORBY HUMOR A NIE OBURZENIE JAKIES ![]()
to spoko:)
mimo tych wszystkich kwestii i tak wszyscy wspominamy wyjazd miło, ponieważ poznaliśmy fajnych ludzi:)
to moze od poczatku.
Jezeli dostaje sie na granicy karteczke z napisem w kilku językach gdzie się pytaja o twoje imie cel podrózy itd to ciezko oczekiwac ze jest to ulotka informacyjna albo pamiatka. Pozatym powiedzialem że im dłużej bedziecie to wypełniać tym dłuzej postoimy ze względu na zmiane celników na granicy.
Co do wycieczek i zmiany planów. Wieczorek Ukrainski, bo domyslam się ze o to wam głównie chodzi z tymi zmianami planów, rzeczywiscie mial byc w czwartek i powinien być. O Jego przesunięciu na pożniej dowiedziałem sie niewiele wcześniej od was, jednak powinniscie wiedziec wczesniej za co was przepraszam. Co do wycieczek i zmieniajacych się terminów. Pierwotny plan zakładał skałki w piątek, Drohobycz w sobote, i Lwów w drodze powrotnej. Jako, ze spedzilibyśmy przez to we Lwowie gora 3 godziny, podjęlismy z Panem Tadeuszem decyzję o przesunieciu zwiedzania, w taki sposób jaki się odbyły. O Lwowie dowiedzieliście się dzień wcześniej na kolacji. Tak samo było dnia kolejnego, gdzie dowiedzieliście sie na kolacji co bedzie jutro. Myśle że noc wystaczy na oswojenie się z mysla gdzie sie bedzie dnia nastepnego.
Co do tego "nie wiem". Prosze was nie oczekujcie podania dokladnego czasu przejazdu po drogach ukrainskich, któe wyglaja jak wygladaja i na których nie ma znaków. Po drugie, po to jechała z nami Pani HAlinka, która była przewodnikiem, żeby się jej zapytać co mozna zobaczyc we Lwowie, ile zajmie zwiedzanie cmentarza Lwowskiego, albo po co idziemy zobaczyc ten kosciół a nie inny. Co do pomysłu wracania pozniej ze Lwowa... No chciałbym zobaczyc wtedy miny ludzi jak im mowie ze dzis jedzenia nie bedzie juz wieczorem, ale za to poogladamy dluzej Lwow.
Wiele razy tez sie zdarzalo że musielismy czekać po 15 - 30 min, nie dlatego wcale że nie wiem co sie dzieje albo mi sie nie chce, ale dlatego że brakowało 2 -5 osób które poprostu zlewały ciagle czas.
A jeszcze tak ogólnie o wyjezdzie. Jedzenie było naprawde dobre. Moze to i kwestia gustu, ale przy kazdym posilku byly po 3-4 talerze wiec mozna bylo cos sobie wybrac z tego zestawu. Warunki mieszkaniowe były znakomite, może oprócz windy ale to osobna kwestia;)
Dziękuje wam za w miarę spokojny wyjazd.
RADZIO, TO SPECJALNY CALUS DLA CIEBIE!! JESTES BOSKI ;P ;P ;P ;P ;P ;P HEHEHE
dorka napisał(a):
>RADZIO, TO SPECJALNY CALUS DLA CIEBIE!! JESTES
>BOSKI ;P ;P ;P ;P ;P ;P HEHEHE
Nie robmy off-topicow - prosze.
Panie Ojcze Organizatorze, prosze mi wierzyć, że my naprawdę doceniamy starania, uwzględniamy specyfikę kraju a także możliwości, jakie stwarza przy organizacji taka a nie inna cena (studencka cena). wszyscy doskonale wiemy co znaczy ZSP i z czym należy się liczyć przy tego typu wyjeździe.
ALE TA WYCIECZKA TO BYŁA MASAKRA!!!
uratowały ją tylko ludzie, którzy byli super! buziaki dla MMSów, dla moich córek (Olgi-Locky-Klary i Asi-Zimnorękiej- Kornelii), syna (Marty-Władka), ciotki (Asi-Stasi), wujka (Przemka-Zenka) i reszty, z którą wymieniłam co najmniej 2 zdania. SUPER SIĘ Z WAMI BAWIŁAM!!
za to Radka, który pojechał tam jako kierownik (bo na miejscu zdecydowanie nim NIE BYŁ) powinniście jak najszybciej wypiep... jak najdalej się da, żeby nie zespuł kolejnych wycieczek innym uczestnikom. sory, ale nie wiem gdzie tacy ludzie się rodzą. miał odpowiadać za organizację, a jedyną odpowiedzią, jaką nam udzielał na jakiekolwiek pytania był "a ską mogę wiedzieć?" nie, no, nory, racja, skąd kierownik ma cokolwiek wiedzieć?! sic!! aż do tej wycieczki żyłam w błogim przekonaniu, że na takie wycieczki jeżdżą ludzie, którzy lubią podróżować. dzięki ci, radziu, za otworzenie mi oczu- już wiem, że do autokarów pchają się też ludki, których jedyną ambicją jest nachlać się taniej ukraińskiej wódki.
dalej- zdawało mi się że jak się jest klientem (a płacąc za wycieczkę byliśmy tym samym klientami ZSP) można oczekiwać CO NAJMNIEJ sympatycznego, kulturalnego traktowania nas. właśnie, niestety, jak widać, nie wszyscy tak uważają. kochany kierownik radek traktował nas jak upierdliwe zrzędy, które z nie wiadomo jakiego powodu ubzdurały sobie, że muszą trochę pozwiedzać. takie nasze fanaberie, prawda? jechać na ukrainę żeby pozwiedzać?! kto to widział! powinniśmy być cool i siedzieć na dupie żłopiąc wódę. razem z radkiem oczywiście i za nasz hajs. a kiedy udało się wreszcie zorganizować wieczór ukraiński (przekładano go 2 razy), radek oświadczył nam łaskawie: "macie wreszcie TEN WASZ wieczór ukraiński". taki chłopak łaskawy, tylko to docenić...
a, szczególne podziękowania dla Pana Tadeusza, gdyby nie on to w ogóle nikt by nic nie wiedział gdzie jedzemy i co robimy. był na miejscu jedyną kompetentną osobą. takiego pilota, jak pan Tadeusz, szczerze życzę każdemu. dziękuję mu w imieniu całej wycieczki.
jedzenie: dania skłądały się z makaronu wyciągniętego z rosołu, płatków owsianych i ciapy jajecznej. a herbata była luksusem na deser, którego dokłądki dostać już nie można było. żyć nie umierać. hotel: nachalny pan złotozęby, łóżka małżeńskie, które na wielkość były takie jak moje dla mnie samej w moim maleńkim pokoiku w warszawie, a, i toalety, które były ładne, i owszem, ale prawie zawsze pozamykane. a jak już otwarte to śmierdzące i bez papieru. ale to taki standard, tym bardziej na studenckich wycieczkach, więc na wspomnienie tych mankamentów tylko się uśmiecham
jeszcze raz buziaki dla wszystkich uczestników wycieczki a w szczególności dla naszego kochanego rudego spaślaczka (każdy wie o kim mowa...)
)
No cóz wiele razy czekalismy własnie na Ciebie, no bo po co być na czas. Pozatym kiedy sie pytasz co tu jest do zwiedzania, mówie Ci żeby porozmawiać z przewodnikiem, bo po to on wkoncu jest, słysze "nie chce mi sie". O wieczorku już mówiłem i nie bede do tego wracał.
A co do jeżdżenia za twój hajs. Najważniejszym twoim pytaniem było kiedy wrócimy. Pozatym to twoje wielkie zwiedzanie skóńczyło się wraz z ogłoszeniem czasu wolnego we Lwowie, więc cieżko powiedzieć abyś jechała tam oglądać zabytki. I prosze uważaj na słowa troche bo nikt tu Ciebie nie obraża.
wildmisio napisał(a):
>to moze od poczatku.
>Jezeli dostaje sie na granicy karteczke z napisem w kilku językach gdzie się pytaja o twoje imie cel podrózy itd to ciezko oczekiwac ze jest to ulotka informacyjna albo pamiatka.
No co Ty nie powiesz.
A nie przyszlo Ci do glowy, ze Twoim zadaniem jako kierownika wycieczki bylo OD RAZU wyjasnic ludziom, ze przy wjezdzie wypelniamy zarowno czesc "Arrival" jak i "Departure", ze jako "destination" nalezy wpisac "Sanatorium Truskawiec", ze pole "validity date" pozostawiamy wolne, ze jako "purpose of the visit" wpisuje sie "turystyczny" itp itd.
Wspomniane szczegoly musielismy SAMI ustalac sami miedzy soba.
Jezeli rowniez nie wiedziales co gdzie nalezy wpisac to chyba nic prostszego jak ZAPYTAC o to w imieniu calej grupy ukranska strazniczke graniczna. Czy to naprawde takie trudne ????
> Pozatym powiedzialem że im dłużej bedziecie to wypełniać tym dłuzej postoimy ze względu na zmiane celników na granicy.
I na tym w Twojej ocenie konczyla sie Twoja rola ? Pogratulowac.
janek napisał(a):
>Zaczelo sie od poteznej obsuwy z autokarem, który przyjechal okolo godziny pozniej niz bylo w planach. Przez ten czas nikt nas o niczym nie informowal, samemu trzeba sie bylo dopytywac co sie wlasciwie dzieje i ile obsuwa jeszcze potrwa. Brakowalo tez jakiegos znaku identyfikujacego wycieczke (tak trudno o kartke z napisem "Truskawiec 2008" ?), sam musialem pytac ludzi czy tez czekaja na wypad do Truskawca, dokladnie to samo przy wsiadaniu do autokaru, a o tym, ze na 100 % jestem we wlasciwym busie dowiedzialem sie dopiero w autokarze, keidy wyczytano moje nazwisko.
przynajmniej integrowales sie z innymi pytajac gdzie jada;) poza tym jedzenie bylo bardzo dobre i to kwestia gustu czy Ci smakuje czy nie. Bylo i mieso i surowki, to co?? chyba cos lubisz?? Jesli chodzi o Lwow to chyba kazdy sie liczyl z tym, ze jak jedzie na trzy dni w kilka miejsc, to Lwow zwiedzi w jeden(a wiadomo ze w jeden dzien wszystkiego sie nie obejrzy). Fakt faktem nie wydalismy sie Radkowi cool bo malo pilismy, ale to tyle jesli chodzi o moje zastrzezenia. Moze na wycieczce w Tatrach,jak pisales, wszystko sie udalo bo ludzie mieli inne nastawienie. Pozdro dla mojej rodzinki;*
ulala, cóż za dyskusja! to i ja się przyłączę: BEZ PRZESADY!!!
zastrzeżenia w stylu: jedzenie niedobere, są śmieszne! jak już pisało kilka osób, to rzecz gustu. Ja na przykład jestem wegetarianką, nie jadłam mięsa, a i tak po każdym posiłku wychodziłam najedzona, a kiedy nie było nic wegetarianskiego, prosiłam panie kelnerki o kawałek sera i jakoś tak się stało, że z głodu nie umarłam!
hotel super, że o towarzystwie nie wspomnę!
rozumiem Wasze rozczarowanie wycieczką do Lwowa, bo gdybym tam była pierwszy raz, tez pewnie byłabym niezadowolona, ale mogliście się przed wyjazdem spodziewać, że w jeden dzień niewiele da się zobaczyć...
no a zmiana planów była przecież wynikiem próśb grupy: to my nie chcieliśmy jechać do Lwowa w niedziele, tylko w piątek.
co do zastrzeżeń, to najbardziej męczyło mnie słuchanie narzekań Radka,że jesteśmy sztywni, bo nie pijemy
to by było na tyle
pozdrawiam
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź